Artykuł z Gazety Wyborczej
Panie z Golubia-Dobrzynia wymierzają ciosy własnym lękom i negatywnym opiniom o agencjach ochrony

– Chcemy, żeby ludzie czuli się bezpiecznie - deklaruje Karol Lompart z Ares Security, organizator darmowych szkoleń z samoobrony. - Uczymy kobiety nie tylko uderzeń, ważniejsza jest pewności siebie.

– Panowie z ochrony? Niestety nie mogę powiedzieć o nich nic dobrego - stwierdza Daria, absolwentka kulturoznawstwa. - Nie raz na koncercie ja sama oberwałam "z łokcia" właśnie od nich. Fizycznie są wielcy, ale myślenia nie ma w nich za grosz.
Daria to niejedyna osoba, u której ochroniarze wywołują negatywne skojarzenia.
- I właśnie to koniecznie trzeba zmienić, pokazać, że chronić można profesjonalnie i z kulturą - uważa Karol Lompart zaangażowany w działalność nowo otwartej golubsko-dobrzyńskiej agencji ochrony Ares Security, której szefuje jego żona. - Chcę, żeby ludzie, kiedy będą nas widzieć na mieście, mówili: my tych panów znamy, oni robią wszystko, co możliwe, żebyśmy czuli się bezpiecznie.

Głowy i jądra - strzeżcie się

Agencja zorganizowała dla kobiet darmowy kurs samoobrony. - Podczas tych spotkań nie jest naszym celem precyzyjne szlifowanie sztuk walki - wyjaśnia Lompart. - Nastawiamy się na typowe scenki sytuacyjne. Chcemy nauczyć kobiety, jak powinny zachować się w konkretnych sytuacjach zagrożenia, na przykład zaatakowane przy bankomacie.
Pod okiem Janusza Drywy uczestniczki walczą najpierw w parach między sobą, a potem z tak zwanymi pozorantami - mężczyznami, na których przećwiczyć mogą nowo poznane ciosy. Głowy i jądra pozorantów zasłaniają przed odważnymi paniami ochraniacze.
- Chodziłam już na aerobik i na karate, ale takich zajęć z samoobrony wcześniej w naszym mieście nie było. - mówi Nina Lipińska, aktywna mama dorosłych już dzieci. - Wszystkim polecam ten trening, niezależnie od wieku. Myślę nawet, że im starsza osoba, tym bardziej to się może przydać w spotkaniu z chuliganami.

Stop uległości i stresom

Czy tych kilka spotkań wystarczy, żeby się czegoś naprawdę nauczyć?
Karol Lompart zapewnia, że nawet krótkie szkolenie przynieść może dużo dobrego: - Pokazujemy kobietom nie tylko to, że mogą napastnika szarpnąć za włosy lub uderzyć w czuły punkt. Najważniejsze jest przygotowanie psychiczne i uświadomienie sobie, że nie trzeba być bierną ofiarą. Całkowita uległość wzmaga pewność siebie i agresję napastnika. Ale on myśli impulsywnie, często wystarczy nawet nieznaczny ruch albo krzyk, żeby go przestraszyć. Taka wiedza i przeszkolenie przydają się nie tylko, gdy ktoś chce nam wyrwać torebkę, ale też w przypadku przemocy w domu.
Spotkania dają panią wiele radości i relaks.
- Można odreagować stresy z całego tygodnia - potwierdza Nina Lipińska. - Pośmiać się i po babsku porozmawiać. Takie zajęcia tylko w towarzystwie kobiet to zupełnie co innego niż na przykład karate, gdzie spotykaliśmy się w grupach mieszanych.

Kobiety górą

Jeśli szkolenia będą się cieszyć powodzeniem, agencja planuje uruchomić też zajęcia dla dzieci - tak, żeby mamy miały szanse wyjść z domu. A wszystko bezpłatnie. Jak udało się to zorganizować?
- Kocham to miasto i widzę, że jest w nim ogromny potencjał - wyjaśnia Lompart. - Po prostu poszedłem do Jacka Foksińskiego z urzędu miasta i Jarosława Kaptajna z Ośrodka Sportu i Rekreacji. Powiedziałem, że mam pomysł i chciałbym to zrobić. Zareagowali bardzo przychylnie. Koszty przedsięwzięcia są niewielkie, głównie czas i zaangażowanie, a moja agencja ma okazje uczciwie zapracować na zaufanie.
A dlaczego szkolenia dla pań?
- Tak naprawdę to moją żona, która jest właścicielką agencji, wpadła na ten pomysł - przyznaje Lompart. - Poza tym z kobietami wspaniale się pracuje. Są bardzo komunikatywne, widać jak się otwierają i nabierają wiary w siebie. Nasz pomysł jest jeszcze świeży, sporo osób pewnie obawiało się przyjść, bo nie wiedziały, co je tu czeka. Mam nadzieję, że się przełamią.”

Autor: Marlena Przybył Do źródła